Chevrolet Spark jako budżetowe auto do miasta, typowe awarie, blacharka i jak nie wtopić przy zakupie

0
28
Rate this post

Nawigacja:

Chevrolet Spark – dla kogo ma sens jako auto miejskie

Charakter auta w praktyce

Chevrolet Spark to klasyczne, małe miejskie auto: krótki, wąski, z dość wysoką kabiną. Idealnie wpisuje się w realia ciasnych uliczek, ciasnych miejsc parkingowych i codziennych dojazdów do pracy czy sklepu. Manewrowanie jest lekkie, a średnia widoczność z miejsca kierowcy wystarczająco dobra jak na tę klasę.

Małe gabaryty przekładają się na dużą swobodę parkowania. Spark mieści się tam, gdzie kompakt czy nawet większy miejski hatchback już nie ma szans. W praktyce oznacza to mniej nerwów pod blokiem i przy galerii. Promień skrętu jest niewielki, więc zawracanie „na raz” udaje się tam, gdzie inni muszą robić manewry.

Auto znosi jazdę po typowych miejskich przeszkodach: krawężniki, progi zwalniające, kratki kanalizacyjne. Prześwit nie jest wysoki, ale też nie tak niski, żeby zahaczać każdym zderzakiem o krawężnik, jeśli używa się zdrowego rozsądku. Najbardziej cierpi zawieszenie przednie i elementy gumowe – po kilku latach miejskiej eksploatacji zaczynają pukać i stukać, zwłaszcza na kiepskich drogach.

W korkach Spark sprawdza się dobrze. Lekka skrzynia biegów, niewielka masa auta i prosta obsługa ułatwiają „toczenie się” po mieście. Silniki 1.0 i 1.2 nie są demony mocy, ale przy niskich prędkościach dają sobie radę. Nie ma tutaj automatu (w Europie praktycznie nie występuje), więc trzeba liczyć się z częstym machaniem lewarkiem, ale skok jest krótki i intuicyjny.

Dla jakiego kierowcy i jakiego stylu jazdy

Spark jako budżetowe auto do miasta ma sens dla kierowcy, który realnie jeździ głównie po mieście i okolicach. Dzienne dojazdy do pracy, szkoły, sklepu, ewentualnie okazjonalny wypad 100–150 km poza miasto – w takim scenariuszu ten model pokazuje swoje zalety. Na dłuższe trasy da się nim pojechać, ale to raczej awaryjna opcja niż komfortowy wybór.

Jako pierwsze auto Spark jest logicznym wyborem. Jest tani w zakupie, prosty mechanicznie i wybacza sporo błędów początkującego kierowcy: łatwo nim zaparkować, lepiej czuć gabaryty niż w większych samochodach, a koszty ewentualnych drobnych napraw blacharskich są niższe niż w przypadku większych aut. Do nauki parkowania „na lusterka” sprawdza się dużo lepiej niż długi sedan.

Dla singla lub pary Spark jest w zupełności wystarczający. Z przodu miejsca jest dość, z tyłu na krótkich odcinkach zmieszczą się dwie osoby średniego wzrostu. Bagażnik jest mały, ale na zakupy czy dwie małe walizki wystarczy. Po złożeniu oparć tylnej kanapy przestrzeń bagażowa robi się zaskakująco sensowna jak na tak małe auto.

Dla rodziny z małym dzieckiem Spark może być drugim autem „pod blok”. Fotelik zmieści się, ale montaż tyłem do kierunku jazdy bywa niewygodny ze względu na ograniczoną przestrzeń. Wózek do bagażnika wejdzie zwykle tylko po złożeniu elementów i z pewnym upychaniem. Na codzienną logistykę po mieście – lekarz, przedszkole, zakupy – wystarczy, ale na wakacje w cztery osoby będzie już wyraźnie za ciasno.

Alternatywy w podobnym budżecie

W budżecie na używanego Chevroleta Sparka naturalnie przewijają się inne małe miejskie auta: Fiat Panda, Daewoo/ Chevrolet Matiz, Kia Picanto, Hyundai i10. Każdy z tych modeli ma swoje specyficzne zalety i słabości. Warto je znać, żeby świadomie wybrać Sparka, a nie brać go tylko dlatego, że akurat taki egzemplarz „trafił się” w okolicy.

W porównaniu z Pandą Spark zwykle jest tańszy przy podobnym roczniku i stanie wizualnym. Fiat lepiej trzyma cenę, ma bardziej funkcjonalne wnętrze i wyższe nadwozie, ale część egzemplarzy jest bardziej wyeksploatowana flotowo. Spark bywa mniej skatowany, bo rzadziej służył jako auto firmowe.

W zestawieniu z Matizem Spark to generalnie nowsza konstrukcja, bez tak prymitywnego wykończenia wnętrza. Jednocześnie części mechaniczne mają wiele wspólnego, więc koszty serwisu są nadal niskie. Matiz jest jeszcze tańszy w zakupie, ale zwykle starszy, gorzej wyposażony i bardziej zardzewiały.

Kia Picanto i Hyundai i10 to bezpośredni konkurenci Sparka z Korei. Zwykle są trochę droższe, zwłaszcza w porównywalnym roczniku i stanie. Wygrywają lepszą dostępnością części nowych (marka nadal obecna w Europie) i często lepszą jakością wykończenia wnętrza. Spark z kolei potrafi być bardziej atrakcyjny cenowo i prostszy w obsłudze, a przy rozsądnym podejściu do korozji i serwisu wcale nie musi być gorszym wyborem.

Generacje i wersje Chevroleta Sparka – co trzeba rozróżniać

Spark a Matiz – skąd się wziął ten model

Historia Sparka jest mocno powiązana z Daewoo Matizem. Po przejęciu Daewoo przez General Motors, marka Chevrolet przejęła część modeli. Matiz został lekko odświeżony i sprzedawany jako Chevrolet Matiz, a potem jako pierwsza generacja Chevroleta Sparka.

Pierwsze Sparki to w praktyce rozwinięcie tej samej koncepcji: małe, tanie, proste auto miejskie. Zmieniono zderzaki, reflektory, detale wnętrza i niektóre elementy wyposażenia. Pod spodem wiele części jest wspólnych, co ma znaczenie przy zakupie zamienników.

W nowszej generacji Spark doczekał się bardziej nowoczesnego nadwozia, innej deski rozdzielczej i poprawionego bezpieczeństwa biernego. Nadal jednak nie jest to auto projektowane od zera jako ambitny model – raczej ewolucja taniego miejskiego środka transportu.

Główne generacje i liftingi Sparka

Na rynku wtórnym najczęściej pojawiają się dwa główne wcielenia Sparka. Pierwsze to modele mocno spokrewnione z Matizem (starsze, proste, bardzo budżetowe). Drugie to nowsza, bardziej „opływowa” generacja z charakterystyczną, agresywniejszą stylistyką przodu i konsolą środkową przypominającą motocyklowy licznik.

Starsze Sparki, będące de facto Matizem pod inną nazwą, łatwo poznać po zaokrąglonej, „jajowatej” sylwetce i ascetycznym wnętrzu. Bagażnik jest malutki, a materiały w środku twarde i mało odporne na zużycie wizualne. Te auta są najtańsze, ale też najczęściej zmagają się z zaawansowaną korozją.

Nowsza generacja ma wyraźnie ostrzejsze linie, większe reflektory, bardziej rozbudowany grill i nowocześniej wyglądającą deskę rozdzielczą z centralnie umieszczonym obrotomierzem. W środku jest ciaśniej na szerokość, ale wygodniej pod względem ergonomii i pozycji za kierownicą. W tej wersji częściej spotyka się lepsze wyposażenie: klimatyzację, elektryczne szyby, więcej poduszek powietrznych.

Liftingi w Sparkach zwykle ograniczają się do kosmetyki: inne lampy, zderzaki, drobne poprawki tapicerki oraz wyposażenia. Technicznie zmiany są niewielkie. Dlatego przy zakupie bardziej liczy się konkretny stan egzemplarza i rocznik produkcji niż to, czy to przedlift czy polift.

Wyposażenie i pakiety – co jest, a czego zwykle brakuje

Chevrolet Spark w założeniu miał być tanim autem, więc wiele egzemplarzy ma bardzo podstawowe wyposażenie. Trzeba się liczyć z tym, że nie każda sztuka będzie miała klimatyzację, elektryczne szyby czy centralny zamek z pilota. W najuboższych wersjach wspomaganie kierownicy może być hydrauliczne lub jego działanie jest mało wyraźne w odczuciu.

Kluczowe elementy wyposażenia z punktu widzenia codziennego użytkowania to: klimatyzacja, elektryczne szyby przód, centralny zamek (najlepiej z pilotem), regulacja kolumny kierowniczej oraz komplet minimum dwóch poduszek powietrznych. Bez klimy Spark w mieście jest męczący w upały, a bez centralnego zamka codzienne otwieranie drzwi bywa uciążliwe.

ESP, czyli elektroniczna stabilizacja toru jazdy, w wielu egzemplarzach nie występuje. W tej klasie i budżecie nie jest to nic zaskakującego. Jeśli jednak trafi się Spark z ESP w rozsądnej cenie, jest to plus przy śliskiej nawierzchni i nagłych manewrach.

Fabryczne radio bywa proste, z odtwarzaczem CD lub samym radiem. W wielu autach zostało już wymienione na nowsze, z USB lub Bluetooth. To akurat najmniejszy problem, bo standardowy rozmiar radia umożliwia łatwą wymianę na coś sensowniejszego.

Silniki w Sparku – który wybrać, czego unikać

1.0 vs 1.2 – osiągi, spalanie, trwałość

W Sparkach najczęściej spotyka się dwa benzynowe silniki: 1.0 i 1.2. Obie jednostki to proste, wolnossące konstrukcje. Nie ma tutaj turbosprężarek, bezpośredniego wtrysku ani innych skomplikowanych rozwiązań, które generują wysokie koszty napraw.

Silnik 1.0 wystarcza do miasta, jeśli auto jeździ głównie w pojedynkę lub z jednym pasażerem. W korkach i przy prędkościach do 60–70 km/h radzi sobie bez tragedii. Na trasie przy wyższych prędkościach robi się głośno, a wyprzedzanie wymaga cierpliwości i dobrego planowania. Z kompletem pasażerów i bagażem czuć wyraźny brak mocy.

Jednostka 1.2 daje zauważalnie lepszą dynamikę, szczególnie z obciążeniem. Start spod świateł, włączanie się do ruchu, podjazdy pod górę – wszędzie tam 1.2 pracuje spokojniej i ma większą rezerwę mocy. W mieście różnica nie zawsze jest dramatyczna, ale na trasie 1.2 jest wyraźnie bardziej używalne.

Co do spalania, w codziennym miejskim użytkowaniu realne zużycie paliwa obu silników jest zbliżone. Różnice mieszczą się w okolicach 0,5 litra benzyny na 100 km przy porównywalnym stylu jazdy. 1.0 potrafi minimalnie mniej spalić w lekkich warunkach, ale 1.2 nie musi się tak męczyć, więc bywa nawet równie oszczędny w spokojnych rękach.

Jeśli chodzi o trwałość, obie jednostki są odporne na normalną eksploatację, pod warunkiem regularnej wymiany oleju i filtrów. Silniki nie lubią jazdy na zbyt niskim poziomie oleju, długich interwałów wymiany i przegrzewania. Przy normalnej opiece przebiegi kilkuset tysięcy kilometrów nie są niczym niezwykłym. Przy zakupie używanego auta ważniejszy jest faktyczny stan i historia serwisowa niż sama pojemność.

Silnik a LPG – które jednostki dobrze znoszą gaz

Spark LPG to popularny pomysł na tanie auto do miasta. Jednostki benzynowe bez bezpośredniego wtrysku bardzo dobrze współpracują z instalacjami gazowymi, jeśli są prawidłowo dobrane i wystrojone. W praktyce oba silniki – 1.0 i 1.2 – nadają się do LPG, ale 1.2 przy gazie zachowuje lepszą dynamikę.

Na rynku występują zarówno egzemplarze z fabryczną instalacją LPG, jak i te z gazem założonym później w warsztacie. Fabryczne rozwiązania zwykle są lepiej zintegrowane z elektroniką auta, ale w przypadku Sparka kluczowy jest stan instalacji i jakość montażu. Dobra, markowa instalacja założona w wyspecjalizowanym serwisie będzie mniej problematyczna niż przypadkowo dobrana „garażówka”.

Typowe objawy źle zestrojonego LPG w Sparku to: szarpanie przy przełączaniu z benzyny na gaz, falujące obroty na biegu jałowym, brak mocy przy przyspieszaniu, strzały w kolektor ssący, kontrolka check engine zapalająca się głównie podczas jazdy na gazie. Przy oględzinach auta z LPG trzeba przejechać się zarówno na benzynie, jak i na gazie i świadomie porównać zachowanie silnika.

Ważne jest też sprawdzenie, czy silnik bez problemu odpala na benzynie i czy instalacja gazowa nie była montowana kosztem regularnych przeglądów. Zdarzają się egzemplarze, gdzie właściciel „oszczędzał” na wszystkim, bo „i tak jeździ na gazie”. W efekcie olej dawno nie widział wymiany, a układ chłodzenia jest zaniedbany. Taki Spark z LPG będzie tanim zakupem tylko na papierze.

Typowe problemy z jednostkami napędowymi

Silniki w Sparku są stosunkowo proste, ale nie są wolne od typowych usterek. Najczęściej pojawiają się wycieki oleju z pokrywy zaworów, spod miski olejowej, czasem z okolic uszczelniacza wału korbowego. Przy oględzinach warto zajrzeć od góry i – jeśli to możliwe – od spodu, szukając świeżych śladów oleju.

Rozrząd jest elementem serwisowym i w przypadku wielu używanych aut nie ma na to faktur ani wiarygodnej historii. W takiej sytuacji rozsądnie jest przyjąć, że po zakupie rozrząd trzeba zrobić „na dzień dobry”. Nie jest to bardzo kosztowna operacja w tym modelu, a oszczędzanie na tym punkcie może skończyć się poważnym remontem silnika.

Objawy zaniedbań serwisowych, które widać od razu podczas oględzin, to m.in.: nierówna praca na biegu jałowym, dymienie z wydechu (szczególnie niebieska lub gryząca chmura), wyraźny brak mocy, trudności z rozruchem na zimno, głośna praca rozrządu czy stukoty w górnej części silnika. W takich przypadkach lepiej szukać innego egzemplarza niż liczyć, że „mechanik zrobi za grosze”.

Zużycie oleju, odma i uszczelki

Część egzemplarzy ma tendencję do lekkiego zużycia oleju, szczególnie przy jeździe głównie po mieście i rzadkich wymianach. Jeśli silnik nie dymi na niebiesko, a poziom oleju spada stopniowo między przeglądami, zwykle wystarczy częstsza kontrola bagnetu i olej dobrej jakości.

Przy bardzo zaniedbanych jednostkach zapieczone pierścienie tłokowe i nieszczelna odma potrafią podnieść spalanie oleju do poziomu, przy którym silnik woła o remont. Przed zakupem warto zrobić dłuższą jazdę próbną, a potem jeszcze raz sprawdzić poziom oleju po kilku-kilkunastu kilometrach i obejrzeć korek wlewu oraz bagnet pod kątem „maślanki”.

Uszczelka pod głowicą w Sparku nie jest notoryczną plagą, ale przegrzewanie silnika (np. przez nieszczelny układ chłodzenia) potrafi ją załatwić. Białawy dym z wydechu, ubywający płyn chłodniczy bez widocznych wycieków i olej przypominający kawę z mlekiem to sygnał ostrzegawczy. Lepiej wtedy odpuścić dany egzemplarz niż liczyć na tanią naprawę.

Układ chłodzenia i przegrzewanie

Mały silnik w ciasnej komorze i miasto to prosta droga do kłopotów, jeśli układ chłodzenia nie jest w pełni sprawny. Chłodnica potrafi korodować, przewody parcieją, a termostat się zacina. Zdarzają się też problemy z czujnikiem temperatury, przez co wentylator włącza się zbyt późno lub wcale.

Na oględzinach warto:

  • obejrzeć chłodnicę przez kratkę – szukając zgnilizny, oleju, śladów płynu;
  • sprawdzić, czy wentylator włącza się po nagrzaniu silnika;
  • poszukać suchych „kożuchów” płynu na złączach przewodów i przy zbiorniczku wyrównawczym.

Jeśli poprzedni właściciel „dolewał wodę, bo taniej”, wnętrze układu często jest zasyfione kamieniem i rdzą. To skraca życie pompy wody, chłodnicy i nagrzewnicy. Po zakupie opłaca się wymiana płynu i przepłukanie układu.

Mechanik z lampą sprawdza podwozie auta w warsztacie
Źródło: Pexels | Autor: Artem Podrez

Skrzynia biegów, sprzęgło i układ napędowy

Manualna skrzynia biegów – typowe objawy zużycia

W Sparkach dominuje prosta skrzynia manualna. Przy spokojnej jeździe dobrze znosi przebiegi, ale przy miejskiej „szarpaninie” i wiecznym wciskaniu sprzęgła potrafią wyjść luzy i wycie łożysk.

Podczas jazdy próbnej trzeba zwrócić uwagę na:

  • wycie lub buczenie rosnące z prędkością – szczególnie na 4. i 5. biegu;
  • trudności z wrzucaniem 1. i wstecznego, zgrzyty przy szybkim wrzucaniu 2. biegu;
  • luzy na lewarku – nadmierne „mieszanie kijem w wiadrze” może oznaczać zużyte wybieraki.

Niewielki opór przy wrzucaniu biegów na zimno bywa normalny, ale jeśli skrzynia protestuje po rozgrzaniu, może to świadczyć o zużytych synchronizatorach. Remont skrzyni w tak tanim aucie bywa ekonomicznie nieopłacalny – wtedy lepiej szukać innego egzemplarza lub liczyć się z wymianą skrzyni na używaną.

Sprzęgło – jak rozpoznać końcówkę życia

Sprzęgło w Sparku nie jest drogie, ale przy niskiej cenie auta i tak robi się z tego istotny koszt. Typowe objawy zużycia to ślizganie się przy gwałtownym przyspieszaniu na 3.–4. biegu, bardzo wysoko biorący pedał i drgania przy ruszaniu.

Prosty test: jedź na 3. biegu przy niskich obrotach i gwałtownie dodaj gazu. Jeżeli obroty skaczą, a auto reaguje z opóźnieniem, sprzęgło może się kończyć. Warto też poobserwować, czy przy wciskaniu i puszczaniu pedału nie słychać wycia łożyska oporowego.

Część aut jeździ głównie po mieście, z wiecznym staniem w korkach – tam sprzęgło zużywa się szybciej. Jeśli biegi wchodzą płynnie, nie ma zapachów spalenizny po ostrym ruszaniu i nie czuć drgań, zwykle nie ma się czego obawiać.

Półosie, przeguby i łożyska kół

Małe koła, twarde zawieszenie i miejskie krawężniki odbijają się na przegubach i łożyskach. Głośne „kliknięcia” przy pełnym skręcie i ruszaniu to klasyczny objaw zużytego przegubu zewnętrznego. Jeśli do tego miesza się tłuste błoto w okolicy manszety, prawdopodobnie jest pęknięta i brud zrobił swoje.

Łożyska kół przy zużyciu zaczynają huczeć – dźwięk zwykle nasila się przy skręcie w jedną stronę (obciążenie łożyska po przeciwnej stronie) i z prędkością. Huczenie nie ustępuje po zmianie nawierzchni czy opon. Przy oględzinach można lekko poruszać kołem w górę–dół i lewo–prawo, szukając luzów.

Zawieszenie, układ kierowniczy i hamulce – co się psuje w Sparku

Przód zawieszenia – tuleje, sworznie, amortyzatory

Przód w Sparku nie jest szczególnie skomplikowany, ale dostaje w kość na dziurawych drogach. Szybko zużywają się tuleje wahaczy, łączniki stabilizatora i czasem sworznie. Objawem są stuki przy najeżdżaniu na dziury, progi zwalniające i lekkie „pływanie” auta w koleinach.

Podczas jazdy próbnej opłaca się przejechać po nierównej drodze, lekko przyhamowując. Głębsze stuki i metaliczne odgłosy sugerują luzy. Oględziny na podnośniku pozwolą łatwo ocenić stan tulei i łączników – pęknięta guma, wysunięty metalowy rdzeń lub wyraźne luzy palcem to znak na wymianę.

Amortyzatory do Sparka nie są drogie. Podczas oględzin warto spojrzeć, czy nie są zalane olejem i jak auto zachowuje się przy mocnym dociśnięciu błotnika – powinno wrócić i nie „dobujać się” kilka razy.

Tył zawieszenia – belka czy proste resory

Tył to zazwyczaj prosta belka skrętna z amortyzatorami i sprężynami. Rzadziej pada sama belka, częściej – gumowe tuleje mocujące i amortyzatory. Objawy: stuki z tyłu, „podskakiwanie” na poprzecznych nierównościach, nierówne zużycie opon.

Przy oględzinach trzeba:

  • obejrzeć mocowania amortyzatorów – czy nie są przerdzewiałe;
  • sprawdzić stan sprężyn – czy nie są pęknięte dolne zwoje;
  • zajrzeć na tylne podłużnice – korozja w tych miejscach to już poważniejszy kłopot.

Układ kierowniczy – luzy i wspomaganie

Spark ma dość bezpośredni układ kierowniczy, ale luzy na drążkach i końcówkach szybko psują precyzję. Jeżeli podczas jazdy trzeba ciągle korygować tor jazdy, a kierownica nie wraca chętnie do pozycji na wprost, przód zawieszenia i układ kierowniczy wymagają przeglądu.

Wspomaganie może być hydrauliczne lub elektryczne (zależnie od rocznika i wersji). Przy hydraulice trzeba sprawdzić poziom płynu i ewentualne wycieki z przewodów oraz maglownicy. Przy elektrycznym wspomaganiu zdarzają się błędy sterownika i chwilowe zaniki wspomagania – wtedy na desce może zapalić się kontrolka, a kierownica nagle twardnieje.

Hamulce – prosty układ, konkretne słabości

Przód to klasyczne tarcze, tył – bębny. Przy normalnej jeździe układ jest wystarczający, ale wymaga regularnego serwisu. W mieście lubi zapiekać się mechanizm samoregulacji w bębnach, co skutkuje słabszym hamowaniem tyłu i nierównym braniem ręcznego.

Na oględzinach można zrobić kilka mocniejszych hamowań z niskiej prędkości. Auto nie powinno ściągać, pedał nie może „pompować” ani wpadać w podłogę. Sprawdzenie grubości tarcz, stanu klocków i przewodów hamulcowych na kanale daje jasną odpowiedź, na jakie koszty trzeba się przygotować.

W starszych Sparkach metalowe przewody hamulcowe przy tylnej osi potrafią być już mocno skorodowane. Wymiana nie jest bardzo droga, ale jeśli do tego dochodzi korozja mocowań i belki, naprawa robi się bardziej rozbudowana.

Instalacja elektryczna i elektronika – małe auto, realne problemy

Prosta elektryka, ale wiek robi swoje

Spark nie jest naszpikowany elektroniką, co z jednej strony ogranicza ryzyko drogich awarii, z drugiej – wiekowe wiązki i złącza lubią płatać figle. Typowe problemy to zimne luty w kostkach, zaśniedziałe masy i wyeksploatowane stacyjki.

Najpierw trzeba zwrócić uwagę na:

  • działanie wszystkich świateł (mijania, drogowe, przeciwmgielne, cofania);
  • kontrolki na desce – czy wszystkie zapalają się po przekręceniu kluczyka i gasną po odpaleniu;
  • wycieraczki, spryskiwacze, dmuchawę nadmuchu i ogrzewanie tylnej szyby.

Typowe usterki instalacji elektrycznej

Często spotykane problemy to:

  • przerywające działanie dmuchawy – uszkodzony rezystor lub wtyczka, czasem sam silniczek;
  • niedziałające pojedyncze biegi nawiewu – typowy rezystor, część tania i łatwa do wymiany;
  • kłopoty z centralnym zamkiem – uszkodzone siłowniki w drzwiach lub przetarte przewody w przelotkach;
  • samoczynnie zapalające się kontrolki ABS/airbag – często kwestia korozji złącz lub przerwanego przewodu przy fotelu.

W wielu Sparkach kabelki masowe pod maską i przy nadwoziu są już nadgryzione korozją. Niby drobiazg, ale potrafi powodować dziwne, „magiczne” objawy: przygasanie świateł, falowanie obrotów przy włączaniu dużych odbiorników, błędy sterownika. Oczyszczenie punktów masy często załatwia sprawę.

Alternator, rozrusznik i akumulator

Alternator w miejskim aucie z krótkimi przebiegami ma ciężkie życie. Przy zaniedbanym pasku osprzętu lub zajechanych łożyskach zaczyna piszczeć, a kontrolka ładowania może zapalać się przy niskich obrotach. Z kolei rozrusznik cierpi, jeśli auto jest często gaszone i odpalane na krótkich odcinkach.

Przy oględzinach:

  • sprawdzić, czy auto kręci żwawo na zimno i ciepło;
  • posłuchać, czy rozrusznik nie „zgrzyta” po odpaleniu;
  • zmierzyć napięcie ładowania – prawidłowo ok. 14 V na pracującym silniku z włączonymi odbiornikami.

Akumulator w Sparkach często jest najmniejszy, jaki dało się wcisnąć. W autach jeżdżących tylko po mieście szybko się zużywa. Przed zakupem warto zapytać o datę wymiany, a jeśli są wątpliwości – potraktować nowy akumulator jako koszt startowy.

Elektronika komfortu i wyposażenie dodatkowe

W lepiej wyposażonych egzemplarzach problemem bywają elektryczne szyby: wolno pracują, zatrzymują się w połowie, a czasem w ogóle nie reagują. Najczęściej winne są:

  • przelotki drzwi – popękane przewody;
  • włączniki – styki zasyfione lub przypalone;
  • same silniczki – wyeksploatowane po latach.

Klimatyzacja to osobny temat. W tanich Sparkach często „tylko trzeba nabić klimę”, co w praktyce oznacza nieszczelny układ, zużytą sprężarkę albo skorodowane przewody. Jeśli sprężarka nie włącza się po uruchomieniu klimy, a wentylator chłodnicy pozostaje martwy, trzeba liczyć się z większą diagnostyką niż samo nabicie.

Przy oględzinach sprawdza się:

  • czy po włączeniu AC słychać załączanie sprzęgła sprężarki;
  • czy z nawiewów leci wyraźnie chłodniejsze powietrze po kilku minutach pracy;
  • czy nie ma zaparowanych szyb mimo działającej klimy – to może sugerować, że układ nie pracuje, a auto jedzie na samym nawiewie.

Instalacja LPG a elektryka

W Sparkach z LPG dochodzi dodatkowa wiązka i sterownik gazu. Źle poprowadzone przewody, kiepskie masy i „wpięcia” na szybko potrafią później powodować błędy w sterowniku silnika, przypadkowe gaśnięcia czy trudności z rozruchem.

Przy oględzinach auta z gazem warto rzucić okiem pod maskę. Jeżeli instalacja wygląda jak „makaron” kabli i wężyków, a sterownik gazowy wisi na trytytkach, można spodziewać się problemów. Porządny montaż to uporządkowane wiązki, zabezpieczone przelotki i czytelnie poprowadzone przewody.

Dobrze jest też podłączyć auto do komputera i sprawdzić, czy w pamięci nie ma całej listy błędów związanych z mieszanką, sondą lambda czy wypadaniem zapłonów – szczególnie jeśli występują głównie przy jeździe na gazie.

Blacharka i korozja – gdzie Spark gnije najszybciej

Progi, nadkola i podłużnice – typowe ogniska rdzy

Spark ma cienką blachę i słabe zabezpieczenie fabryczne. Egzemplarze jeżdżące zimą po soli korodują szybko, zwłaszcza od spodu. Pierwsze ogniska pojawiają się przy nadkolach i na krawędziach progów pod plastikowymi nakładkami.

Podczas oględzin dobrze jest:

  • podnieść auto lub wjechać na kanał i obejrzeć progi od spodu – spuchnięty lakier, purchle, „bąble” to zły znak;
  • sprawdzić tylne nadkola od strony bagażnika, po zdjęciu boczków lub przynajmniej odchyleniu uszczelek;
  • obejrzeć przednie i tylne podłużnice, zwłaszcza okolice mocowań zawieszenia i belki.

Głęboka korozja w tych strefach oznacza nie tylko koszty blacharskie, ale też potencjalne problemy przy przeglądzie. Łatanie „na szybko” łatwo rozpoznać po grubych warstwach konserwacji i nierównych spawach.

Podłoga, kielichy amortyzatorów i okolice zbiornika paliwa

Podłoga w Sparku potrafi przerdzewieć szczególnie w miejscach mocowania foteli oraz przy korkach spustowych i zaślepkach. Zdarza się, że od spodu wszystko wygląda przyzwoicie, a od środka, po podniesieniu wykładziny, widać pęknięcia lakieru i brunatne plamy.

Kluczowe miejsca do sprawdzenia:

  • kielichy przednich amortyzatorów – od góry pod maską i od spodu przy nadkolu;
  • okolicę zbiornika paliwa i mocowań tylnych amortyzatorów;
  • miejsca przejścia przewodów hamulcowych i paliwowych przez podłogę.

Kielich z zaawansowaną korozją to poważny temat. Czasem widać już rozwarstwienia, a amortyzator „odchodzi” od karoserii. Takie auta sens ma tylko, jeśli ktoś sam spawa i kupuje je za grosze.

Klapa bagażnika, drzwi i maska

Na nadwoziu rdza wychodzi najczęściej na dolnych krawędziach drzwi, wokół listwy tablicy rejestracyjnej i przy zamku klapy. Woda zbiera się też pod uszczelkami tylnej klapy, a przy braku konserwacji widać już wżery.

Przy oględzinach:

  • otworzyć wszystkie drzwi i obejrzeć dolne ranty od środka;
  • sprawdzić, czy lakier nie jest spękany przy listwach, uszczelkach i zawiasach;
  • obejrzeć wewnętrzną stronę maski w okolicy zamka i przy wlocie wody pod szybą.

Drobną korozję powierzchniową da się jeszcze ogarnąć niewielkim kosztem. Jeżeli blacha jest już miękka, sypie się przy dotyku, a na krawędziach widać „dziury”, naprawa szybko przewyższy wartość auta.

Ślady napraw powypadkowych

Tanie miejskie auta często mają za sobą stłuczki. Nie zawsze to problem, o ile naprawa była wykonana z głową, bez rzeźbienia konstrukcji. Problem zaczyna się, gdy ktoś prostował podłużnice na szarpaku i składał przód z kilku różnych aut.

W praktyce pomaga:

  • sprawdzić szczeliny między maską, błotnikami i zderzakami – czy są równe po obu stronach;
  • obejrzeć spawy w komorze silnika, szczególnie przy podłużnicach i kielichach – fabryczne są równe i powtarzalne, „garażowe” – grube, nieregularne;
  • szukać śladów innego odcienia lakieru, mgiełki na uszczelkach i plastikach.

Jeżeli pod wykładziną bagażnika widać pogniecione blachy, nowe punkty spawów albo niestandardowe zgrzewy, można założyć, że auto miało poważniejszą przygodę. W tanim Sparku lepiej szukać egzemplarza z kosmetycznymi naprawami niż „prostowanego” po dzwonie.

Mechanik ogląda białego Chevroleta w podniesionym na podnośniku warsztacie
Źródło: Pexels | Autor: Artem Podrez

Jak oglądać używanego Sparka – krok po kroku

Dokumenty, VIN i historia serwisowa

Przed jazdą można odsiać część min. Po pierwsze numer VIN – powinien zgadzać się z dowodem rejestracyjnym i tabliczką znamionową. Warto zajrzeć też pod fotel pasażera lub na podszybie, zależnie od wersji, i upewnić się, że numer nie był nabijany ponownie.

Po drugie – książka serwisowa, faktury, wydruki z przeglądów. W Sparku nie ma drogiego serwisu, więc zupełny brak jakichkolwiek rachunków za części z kilku lat powinien zapalić lampkę. Dobrze, jeśli w historii pojawiają się wymiany rozrządu, sprzęgła, elementów zawieszenia.

Oględziny na placu – nadwozie i wnętrze

Najpierw stan ogólny. Nierówne opony, popękane plastiki i zaniedbane wnętrze sugerują, że auto było eksploatowane „do oporu”. W miejskim samochodzie trochę rys się zdarza, ale połączenie brudu, zapachu wilgoci i zużytych foteli mówi dużo o sposobie użytkowania.

Przy karoserii warto:

  • stanąć kilka metrów od auta i obejrzeć, czy wszystko „stoi prosto” – brak efektu „krzywego” boku;
  • sprawdzić daty produkcji szyb – duże różnice mogą sugerować wymiany po kolizjach;
  • ocenić zużycie opon – ząbkowanie, ścięte krawędzie, różne marki na osiach.

We wnętrzu sprawdza się działanie wszystkich przełączników, klamek, regulacji foteli. Sparki z flot lub szkół jazdy często mają przetarte kierownice i gałki zmiany biegów już przy stosunkowo niewielkich przebiegach, co bywa wskazówką przy ocenie aut „cofniętych”.

Rozruch na zimno i praca silnika

Najwięcej mówi pierwszy rozruch na zimnym silniku. Jeżeli sprzedający upiera się, że auto musi być „już rozgrzane”, można mieć wątpliwości. Idealnie – przyjechać rano, dotknąć bloku silnika (powinien być chłodny) i dopiero wtedy odpalić.

Podczas rozruchu zwraca się uwagę na:

  • tempo kręcenia rozrusznika – czy nie jest ospały;
  • czas „łapania” – jednostajne, szybkie odpalenie bez długiego kręcenia;
  • kontrolki – czy gasną wszystkie, szczególnie check engine, poduszki i ABS.

Na biegu jałowym silnik nie powinien wyraźnie falować. Delikatne drgania są normalne, ale nierówna praca, szarpanie czy wyraźne „wypadanie zapłonów” oznaczają kłopoty z układem zapłonowym, wtryskami lub kompresją.

Jazda próbna – co i jak sprawdzić

Trasa testowa powinna obejmować kilka elementów: ruszanie pod górę, spokojną jazdę w korku, odcinek z prędkością około 80–100 km/h oraz kilka ostrzejszych hamowań. W Sparku to wystarczy, żeby wyłapać większość typowych usterek.

Podczas jazdy:

  • sprawdzić reakcję na gaz – czy nie ma „dziur” w przyspieszaniu, szczególnie na LPG;
  • wsłuchiwać się w szumy od kół i zawieszenia na różnych nawierzchniach;
  • poczuć, czy auto nie ściąga przy hamowaniu i przy puszczonej kierownicy.

Przy zmianie biegów zwraca się uwagę na haczenie, zgrzyty i wycie skrzyni. W mieście szybko wychodzi też kondycja sprzęgła – jeżeli auto rusza dopiero przy prawie całkowicie podniesionym pedale, sprzęgło jest już blisko końca.

Na co się przygotować finansowo po zakupie Sparka

Pakiet startowy – co profilaktycznie wymienić

Nawet przy zadbanym egzemplarzu pierwsze kilkaset złotych pochłonie podstawowy serwis. W małym aucie nie ma sensu z tym walczyć – lepiej zrobić i mieć spokój niż gonić awarie.

Standardowy pakiet obejmuje najczęściej:

  • olej silnikowy i wszystkie filtry (oleju, powietrza, kabinowy, paliwa jeśli przewiduje);
  • świece zapłonowe i ewentualnie przewody zapłonowe lub cewkę, jeśli są stare;
  • płyn chłodniczy, hamulcowy i ewentualnie olej w skrzyni (szczególnie w starszych rocznikach).

Do tego dochodzą wycieraczki, drobne żarówki, być może akumulator. Po takim odświeżeniu łatwiej ocenić, co naprawdę w aucie jest do roboty, a co wynikało po prostu z zaniedbań eksploatacyjnych poprzedniego właściciela.

Typowe koszty usterek mechanicznych i blacharskich

Ceny części do Sparka są z reguły niskie, ale suma kilku drobiazgów potrafi zaskoczyć. Dlatego przy oględzinach dobrze mieć z tyłu głowy orientacyjne kwoty, nawet jeśli samemu nie planuje się grzebać przy aucie.

W praktyce:

  • kompletne sprzęgło z robocizną to koszt porównywalny z kilkoma bakami paliwa – czuć w budżecie, ale nie jest to poziom dużych aut;
  • zawieszenie (tuleje, łączniki, jeden-dwa amortyzatory) zwykle zamyka się w kwocie, którą pochłonęłoby jedno większe serwisowanie SUV-a;
  • blacharka bywa najdroższa – naprawa progów i podłogi z malowaniem potrafi przekroczyć wartość całego samochodu, jeśli stan jest naprawdę zły.

Dlatego lepiej kupić mechanicznie słabszy egzemplarz z zdrową budą, niż odwrotnie. Silnik, zawieszenie, hamulce naprawia się prosto i tanio. Zgnity Spark będzie wiecznie „do roboty”, aż w końcu przestanie się to kalkulować.

Rezerwa na LPG i klimatyzację

Jeśli auto ma gaz, trzeba założyć rezerwę na serwis instalacji: filtr fazy ciekłej i lotnej, regulacja, ewentualnie nowe wtryskiwacze. Przy zaawansowanym przebiegu dochodzi legalizacja lub wymiana butli.

Klimatyzacja w teorii jest „dodatkiem”, w praktyce w mieście mocno podnosi komfort. Nieszczelny układ, skorodowane przewody czy sprężarka po zatarciu potrafią pochłonąć spory procent wartości auta. Lepiej kupić Sparka z działającą klimatyzacją niż liczyć na tanie „nabicie” po zakupie.

Najważniejsze punkty

  • Chevrolet Spark ma sens głównie jako tanie auto typowo miejskie: jest krótki, zwrotny, łatwo go zaparkować nawet w bardzo ciasnych miejscach i dobrze znosi codzienne podjazdy pod krawężniki czy progi zwalniające.
  • Silniki 1.0 i 1.2 są wystarczające do miasta, ale bez rezerw mocy w trasie; dłuższe wyjazdy są możliwe, lecz traktowane raczej jako awaryjne rozwiązanie niż wygodna podróż.
  • To rozsądny wybór na pierwsze auto: prosta mechanika, niskie koszty drobnych napraw, łatwe wyczucie gabarytów i parkowania, mniejsze ryzyko kosztownych szkód blacharskich niż w większych autach.
  • Dla singla lub pary przestrzeń jest wystarczająca, natomiast rodzina z dzieckiem powinna traktować Sparka jako drugie auto „pod blok” – fotelik i wózek się mieszczą, ale z wyraźnymi kompromisami.
  • Na tle alternatyw (Fiat Panda, Matiz, Kia Picanto, Hyundai i10) Spark zwykle kusi niższą ceną zakupu i prostotą, choć przegrywa z niektórymi rywalami jakością wykończenia i dostępnością nowych części.
  • Starsze Sparki to w praktyce odświeżone Matizy – bardzo budżetowe, proste i częściowo wspólne mechanicznie, natomiast nowsza generacja oferuje nowocześniejsze nadwozie, lepsze bezpieczeństwo i bardziej dopracowane wnętrze.
  • Przy zakupie używanego egzemplarza kluczowe jest ocenienie stanu zawieszenia (często wybite po miejskiej eksploatacji) i blacharki, bo technicznie auto jest nieskomplikowane, a różnice w sensowności zakupu robi głównie poziom zużycia i korozji.

Bibliografia i źródła

  • Chevrolet Spark Owner’s Manual (various model years). General Motors – Dane techniczne, wyposażenie, zalecenia eksploatacyjne Sparka
  • Chevrolet Spark – Product Information Guide (Europe). Chevrolet Europe – Oficjalne materiały modelowe: wymiary, silniki, wersje wyposażenia
  • Chevrolet Spark (M300) – Crash Test Results. Euro NCAP (2010) – Bezpieczeństwo bierne, wyniki testów zderzeniowych nowszej generacji